Białe eVito to pierwszy samochód elektryczny Ewy Marszałek, właścicielki rodzinnej firmy Optimast.
Przedsiębiorstwo ma swoją siedzibę w Sławie, niewielkiej miejscowości położonej nad jeziorem Sławskim, jednym z wielu, z których słynie Lubuskie. Powstaje tu specjalistyczny osprzęt do żaglówek klasy Optimist: zestawy masztowe, bomy i rozprza, a także wózki podłodziowe. – Szukałam nowego pojazdu do dostaw i nasz doradca z Duda-Cars zaproponował mi bardzo dobrą ofertę na eVito – mówi Ewa Marszałek. – Dziś rozwozimy nim zestawy masztowe – i choć mamy go krótko, sprawdza się w tej roli idealnie.
Z marką Mercedes-Benz właścicielka związana jest od lat.
– Uważam, że bez gwiazdy nie ma jazdy i już – śmieje się Ewa Marszałek. – Poza tym oczywiste było dla mnie, że pojazd dostarczy mi Duda-Cars, z którym od wielu lat mam bardzo bliskie relacje.
Jednak nie tylko sentyment do marki przesądził o wyborze elektryka – decyzję ułatwiła korzystna umowa wynajmu. – Stałe koszty są dużo niższe niż w przypadku poprzedniego auta, więc eVito jest bardzo opłacalne ekonomicznie – podkreśla szefowa Optimastu. – Istotne były także gabaryty samochodu. Transportujemy zestawy masztowe o długości 2,40 m, które idealnie mieszczą się w przestrzeni ładunkowej eVito. To oznacza, że mogę dostarczać je taniej niż kurierem, bo zestaw choć waży niecałe 7 kg, zajmuje dwa miejsca paletowe. Obawiałam się jedynie zmiany stylu jazdy, bo elektryk to był dla mnie trochę skok na głęboką wodę – ale, jak mawiają żeglarze: głęboka woda lepiej unosi!



eVito nie tylko rozwozi maszty, ale uczestniczy również w procesie produkcji.
Optymalne zasięgi pozwalają wozić elementy zestawów do anodowni oddalonej o 100 km. – Zasięg ok. 250 km całkowicie wystarcza, a ładujemy auto w firmie albo w domu, gdzie możemy to robić jeszcze taniej – wyjaśnia Ewa Marszałek, która docenia też rozwiązania cyfrowe samochodu. – Świetna jest aplikacja Mercedes-Benz i MB.CHARGE Public. Można sprawdzić dostępność stacji i ceny, więc myślę, że elektromobilność nie musi być skomplikowana, to po prostu kwestia przyzwyczajenia.
Jej praca mocno łączy się z żeglarską pasją.
– Optimist to wdzięczna, choć wymagająca klasa – podkreśla szefowa Optimastu. – Wspieranie młodych zawodników daje mi ogromną radość. A ekologiczny charakter żeglarstwa dobrze pasuje do elektrycznego samochodu, więc cieszy mnie też, że nasze produkty możemy wozić lokalnie zeroemisyjnie. Elektromobilności wciąż się uczymy, ale myślę, że pojawią się u nas kolejne elektryczne Mercedesy – nie mogłabym pracować dla żeglarzy klasy Optimist, gdybym nie była optymistką!